Nastoletni mordercy nie byli wychowywani bezstresowo
Przeciwnie, zazwyczaj już w dzieciństwie mieli traumatyczne przeżycia. Tak twierdzi były sędzia, który skazywał morderców na długoletnie więzienie.
Łodzią wstrząsneła dziś informacja o trzech nastolatkach podejrzanych o to, że poderżnęli gardło 33-letniemu sąsiadowi i udusili 16-letniego kolegę. PAP powołując się na nieoficjalne źródła informuje: - Chłopcy zeznali na policji, że chcieli zobaczyć, jak umiera człowiek.
- To wszystko przez to bezstresowe wychowanie! – taka jest główna myśl internautów komentujących te wstrząsające zbrodnie. Całkowicie się z tym poglądem nie zgadzam.
Tak pisze w swoim blogu Janusz Wojciechowski, obecnie eurodeputowany z ramienia PSL "Piast". Wcześniej - przez trzynaście lat - sędzia.
Jego zdaniem mordercy nie byli dorastali w bezstresowej atmosferze, bo tak po prostu w Polsce dzieci się nie wychowuje. Przeciwnie - bije się je, wrzeszczy na nie i poniża. Stresu dostarcza im też szkoła i ulica.
Osobiście nie znam ludzi wychowywanych lub wychowujących bezstresowo. Znam natomiast wielu ludzi, którym w dzieciństwie zaaplikowano takie dawki stresu, że żadna psychika tego by nie wytrzymała. Byłem sędzią, który posłał za kraty tysiące przestępców. (...) To najczęściej psychiczne wraki, którym stresu nie szczędzono. Najstraszniejszy zbrodniarz, jakiego sądziłem, zabójca czteroosobowej rodziny, w dzieciństwie był katowany przez ojczyma.
Wojciechowski przywołuje też przykład Andrieja Czikatiło - wampira z Rostowa - człowieka, który przyznał się do zabicia ponad 60 kobiet i dzieci. On też nie był wychowywany bezstresowo. Jego dzieciństwo przypadło na czas Wielkiego Głodu na Ukrainie. Cziktaiło widział m.in., jak zjadano jego rodzeństwo. To zostawiło potworny ślad w jego psychice.
Były sędzia przekonuje również, że gdyby przestępczość brała się z bezstresowego wychowania, nie byłoby jej w pokoleniu naszych rodziców czy dziadków. A to dlatego, że dzieci bili wtedy właściwie wszyscy.
I myślicie, że ciężkich przestępstw było w Polsce przedwojennej mniej? Wręcz przeciwnie – było ich więcej niż obecnie. Przestępczość nie bierze się z wychowania bez stresu, lecz z wychowania bez miłości. Albo z wychowania w miłości ślepej.
> Nastoletni mordercy nie byli wychowywani bezstresowo
> Przeciwnie, zazwyczaj już w dzieciństwie mieli traumatyczne przeżycia. Tak > twierdzi były sędzia, który skazywał morderców na długoletnie więzienie.
> Łodzią wstrząsneła dziś informacja o trzech nastolatkach podejrzanych o > to, że poderżnęli gardło 33-letniemu sąsiadowi i udusili 16-letniego > kolegę. PAP powołując się na nieoficjalne źródła > informuje: - Chłopcy zeznali na policji, że chcieli zobaczyć, jak umiera > człowiek.
> - To wszystko przez to bezstresowe wychowanie! - taka jest główna myśl > internautów komentujących te wstrząsające zbrodnie. Całkowicie się z tym > poglądem nie zgadzam.
> Tak pisze w swoim blogu Janusz Wojciechowski, obecnie eurodeputowany z > ramienia PSL "Piast". Wcześniej - przez trzynaście lat - sędzia.
> Jego zdaniem mordercy nie byli dorastali w bezstresowej atmosferze, bo tak > po prostu w Polsce dzieci się nie wychowuje. Przeciwnie - bije się je, > wrzeszczy na nie i poniża. Stresu dostarcza im też szkoła i ulica.
{...}
Moze dobrze ,ze nie sądzi już ten pan co to wie lepiej i nie opiera się na faktach. Do tego jest lubiany w eurokręgach bo po linii gada. Ciekawe skąd wie ,że ci mordercy byli wogóle wychowywani albo ,że "po prostu w Polsce dzieci się nie wychowuje" (bezstresowo)? xc