Witam Czy mo na w domowych warunkach otrzymac nadsiarczan sodu. Potrzebuje go do trawienia miedzi (obwod w drukowanych). Popularnie uzywany jest srodek o nazwie B327 ktory jest wlasnie nadsiarczanem sodu. Czy mozna ten rodek chemiczny zrobic sobie samemu w domu? Jakie rodki do tego s potrzebne i jak to wykona . Dziekuje i pozdrawiam.
On Sun, 7 Feb 2010 23:06:30 +0100, roxy wrote: >Czy można w domowych warunkach otrzymac nadsiarczan sodu. Potrzebuje go do >trawienia miedzi (obwodów drukowanych). >Popularnie uzywany jest srodek o nazwie B327 ktory jest wlasnie >nadsiarczanem sodu. >Czy mozna ten środek chemiczny zrobic sobie samemu w domu? Jakie środki do >tego są potrzebne i jak to wykonać.
Ale po co chcesz robic ? Jesli chcesz plytki wytrawic, to go po prostu kup. Lub FeCl3, i jeszcze pare innych wytrawiaczy jest.
>>Czy można w domowych warunkach otrzymac nadsiarczan sodu. >>Czy mozna ten środek chemiczny zrobic sobie samemu w domu? Jakie środki do >>tego są potrzebne i jak to wykonać.
Z K2S2O8 + NaOH. Natomiast K2S2O8: elektroliza nasyconego roztworu wodorosiarczanu potasu, przepona, na anodzie, duże gęstości prądu, chłodzenie. Odporne elektrody: platyna albo wolfram. Wszystko razem niezbyt realne w domu. tpl
On Mon, 8 Feb 2010 12:49:01 +0100, Tomasz Pluci ski wrote: >>>Czy mo na w domowych warunkach otrzymac nadsiarczan sodu. >>>Czy mozna ten rodek chemiczny zrobic sobie samemu w domu? Jakie rodki do >>>tego s potrzebne i jak to wykona . >Z K2S2O8 + NaOH.
>W dniu 2010-02-08 16:56, Paweł Pawłowicz pisze: >> On Mon, 8 Feb 2010 12:49:01 +0100, "Tomasz Pluciński" >> <to...@chem.univ.gda.pl> wrote:
>>> Z K2S2O8 + NaOH.
>> Zmieszanie nadsiarczanu z KOH nie jest najlepszym pomysłem. Można >> sobie krzywdę zrobić.
>Mowa o NaOH. Rozumiem, że to literówka. Ale >ciągnąc dalej, to jakich efektów można >spodziewać się po zmieszaniu NaOH z K2S2O8? > Nadsiarczany są niestabilne w wysokim pH. Rozkładają się z > wydzielaniem się ciepła i w końcu zawartość opuszcza kolbę. > A że jest gorąca i żrąca...
Korekta. Pytanie było o nadsiarczan SODU (nie wnikałem czemu akurat: sodu...). Według Supniewskiego surowcem jest trudniej rozpuszczalny, a więc łatwiejszy do otrzymania elektrolitycznego nadsiarczan AMONU. Przeprowadza się konwersję z roztworem NaOH, chłodząc lodem (wyciąg jest niezbędny). Nie ma większego ryzyka, bo niezbyt silnie alkaliczny amoniak i tak odparowuje. I taka miała być odpowiedź. Natomiast analogiczne postępowanie z nadsiarczanem POTASU może być rzeczywiście ryzykowne, bo całość pozostaje silnie alkaliczna. Na dodatek żadna reakcja (poza niepożądanym rozkładem) nie zachodzi tu z powodu różnic rozpuszczalności (jeśli już - to w odwrotną stronę). I w mojej odpowiedzi surowcem miał być nadsiarczan AMONU, a nie potasu. Niby podobnie, ale różnica spora. Dobrze, że są uważnie czytający posty, Grupowicze! Wszystko i tak nie ma większego sensu, bo płytki można trawić równie dobrze każdym z tych nadsiarczanów. W ramach rekompensaty pytanie: dlaczego miedź doskonale trawi woda amoniakalna z dodatkiem chlorku amonu? tpl
On Sat, 13 Feb 2010 13:53:32 +0100, "Tomasz Pluciński"
<to...@chem.univ.gda.pl> wrote: >Wszystko i tak nie ma większego sensu, bo płytki można trawić równie dobrze >każdym z tych nadsiarczanów.
Można też nadtlenkiem wodoru. Jest to podstawa "zielonej technologii" trawienia, roztwór trawiący zawiera około 10% nadtlenku wodoru i podobną ilość kwasu siarkowego (w teorii ze starych akumulatorów). Jedynym produktem jest siarczan miedzi, wykorzystywany w tej samej płytkarni do miedziowania. Z roztworu wykrystalizowuje się go przez proste ochłodzenie (temperatura robocza to 50-55C).
>W ramach rekompensaty pytanie: dlaczego miedź doskonale trawi woda >amoniakalna z dodatkiem chlorku amonu?
Próbowałeś? Na moje oko tak się nie da. Istnieje technologia oparta na reakcjach:
A wiec czynnikiem trawiacym jest kompleks miedzi dwuwartosciowej, a nie woda amoniakalna i chlorek amonu. Regeneracja czynnika trawiacego przez utlenienie kompleksu miedzi jednowartosciowej tlenem z powietrza.
> Czy mi sie wydaje, czy: > a) nadsiarczan potasu tez miedz trawi, > b) przez elektrolize mozna i sodowy wyprodukowac.
Tak Tak, ale
>>Według Supniewskiego surowcem jest trudniej rozpuszczalny, a więc >>łatwiejszy do otrzymania elektrolitycznego nadsiarczan AMONU.
> A ta elektroliza jest jakos latwiejsza niz potasowego/sodowego ?
Nie robiłem tego samemu, ale z opisu i na logikę wygląda, że amonu i potasu - podobnie. Z solą sodową komplikacją jest jej dobra rozpuszczalność i wynikające kłopoty z wyodrębnieniem i oczyszczeniem. Bo dla amonowej i potasowej po prostu elektrolizuje się w dość stężonym roztworze i okresowo usuwa krystalizujący produkt; uzupełniając jednocześnie surowiec - siarczan. I można to robić w trybie ciągłym. A z solą sodową będzie kłopot. Dlatego pierwotne pytanie o sól sodową (trudniejszą w technologii) w pierwszej chwili mnie zdziwiło, ale uznałem, że Pytający wie dlaczego pyta... Bo do celów trawienia oczywiście nie ma to sensu ani różnicy.
>>W ramach rekompensaty pytanie: dlaczego miedź doskonale trawi woda >>amoniakalna z dodatkiem chlorku amonu?
> A to mnie zaskoczyles, o takim trawieniu nie slyszalem. > Co jest utleniaczem ?
> Próbowałeś? Na moje oko tak się nie da. Istnieje technologia oparta na > reakcjach: > Cu + [Cu(NH3)4]Ci2 = 2[Cu(NH3)2]Cl > oraz: > 2[Cu(NH3)2]Cl + 2NH4OH +2 NH4Cl + 1/2O2 = 2[Cu(NH3)4]Ci2 + 3H2O > A wiec czynnikiem trawiacym jest kompleks miedzi dwuwartosciowej, a > nie woda amoniakalna i chlorek amonu. > Regeneracja czynnika trawiacego przez utlenienie kompleksu miedzi > jednowartosciowej tlenem z powietrza.
Właściwie odpowiedziano, ale może więcej. Próbowałem. Czynnikiem utleniającym jest tlen powietrza zawarty w roztworach. Utlenianie jest bardzo energiczne. Podobno jest to typowa sytuacja dla układów zawierających dwa stopnie utlenienia metalu: Fe, Cu, Au. Bardzo to ułatwia korozję, bo czynniki te pełnią rolę "czółenka". A chlorki często kompleksują dodatkowo produkt utlenienia obniżając potencjał redoks metalu (podobnie w wodzie królewskiej oraz w stopach utleniających metale szlachetne). Tu, z miedzią, głównym czynnikem kompleksującym jest amoniak. Przypomnę, że zarówno miedź jak i złoto daje się łagodnie utleniać tlenem powietrza w obecności cyjanków! (w Ekwadorze jednak ciągle stosuje się do ługowania złota - rtęć - zgroza!)
Inna ciekawostka: produkcja przemysłowa CuSO4 w reakcji złomu miedzianego + H2SO4. Pewnie będzie protest, bo miedź nie reaguje z H2SO4? W zwykłych warunkach co prawda nie ruguje gazowego wodoru, ale jeśli wtłaczać powietrze, ro roztwarza się zupełnie dobrze. A i z tym rugowaniem wodoru, to cały problem dydaktyczny, który już ze dwa razy poruszałem. Srebro np ruguje wodór (i to energicznie!) z kwasu HI. Problem dydaktyczny: co to jest szereg napięciowy metali, i co z tego wynika?
No, to jeszcze efektowne doświadczenie: do małej probóweczki wsypać opiłki Cu (a lepiej gąbczastą miedź wyrugowaną np Zn z CuSO4) i wlać wodę amoniakalną, zamknąć szczelnie korkiem gumowym pozostawiając niewielką ilość powietrza. Niemal natychmiast powstaje niebieskie zabarwienie. Po dłuższym czasie (wstrząsać, zależy to od rozdrobnienia) niebieski roztwór odbarwia się. Wystarczy uchylić korek aby ponownie roztwór stał się niebieski; da capo al fine... tpl
>A ja mam pytanie z ciekawości, co to jest to niebieskie co powstaje po >wytrawianiu nadsiarczanem sodu, i czy ma jakieś zastosowanie?
Nigdy tego nie robiłem, ale sądzę, że roztwór CuSO4. Tzw "siny kamień" lub "koperwas niebieski" (nie mylić z "koperwasem zielonym - cóż to by było za dziwo?"), aby wejść w alchemiczną nomenklaturę. Umiarkowana trucizna np do zaprawiania nasion. Innych zastosowań poza amatorami doświadczeń chemicznych nie kojarzę. tpl
>> A ja mam pytanie z ciekawo ci, co to jest to niebieskie co powstaje >> po wytrawianiu nadsiarczanem sodu, i czy ma jakie zastosowanie?
> Nigdy tego nie robi em, ale s dz , e roztw r CuSO4. Tzw "siny > kamie " lub "koperwas niebieski" (nie myli z "koperwasem zielonym - > c to by by o za dziwo?"), aby wej w alchemiczn nomenklatur . > Umiarkowana trucizna np do zaprawiania nasion. Innych zastosowa poza > amatorami do wiadcze chemicznych nie kojarz .
To by si zgadza o, bo roztw r po wytrawianiu ma w a nie taki kolor jak w prob wce na zdj ciu:
On Tue, 16 Feb 2010 13:50:50 +0100, Tomasz Pluciński wrote: >Użytkownik "Wiktor S." <wswiktor&poczta,f...@no.spam> napisał w wiadomości >>A ja mam pytanie z ciekawości, co to jest to niebieskie co powstaje po >>wytrawianiu nadsiarczanem sodu, i czy ma jakieś zastosowanie?
>Nigdy tego nie robiłem, ale sądzę, że roztwór CuSO4. Tzw "siny kamień" lub >"koperwas niebieski" (nie mylić z "koperwasem zielonym - cóż to by było za >dziwo?"), aby wejść w alchemiczną nomenklaturę. Umiarkowana trucizna np do >zaprawiania nasion. Innych zastosowań poza amatorami doświadczeń chemicznych >nie kojarzę.
On Sat, 13 Feb 2010 13:53:32 +0100, "Tomasz Pluciński"
>W ramach rekompensaty pytanie: dlaczego miedź doskonale trawi woda >amoniakalna z dodatkiem chlorku amonu? >tpl
Zdecydowanie nie trawi. Eksperyment: 15 ml 2M chlorku amonu + 15 ml 25% amoniaku + około 5cm2 jednouncjowego laminatu. Po trzech godzinach brak jakiegokolwiek śladu przebiegu reakcji, roztwór jest bezbarwny a warstwa miedzi nienaruszona. Nie da się trawić płytek drukowanych "wodą amoniakalną z dodatkiem chlorku amonu".
Pozdrawiam, Paweł
PS. Gdzieś mi zginął Twój list, odpowiadam więc pod tym. Zmieniłem też temat, bo ma on niewiele wspólnego z nadsiarczanem. PP
Zdecydowanie nie trawi. Eksperyment: 15 ml 2M chlorku amonu + 15 ml 25% amoniaku + około 5cm2 jednouncjowego laminatu. Po trzech godzinach brak jakiegokolwiek śladu przebiegu reakcji, roztwór jest bezbarwny a warstwa miedzi nienaruszona. Nie da się trawić płytek drukowanych "wodą amoniakalną z dodatkiem chlorku amonu".
Pozdrawiam, Paweł
Zdecydowanie trawi! I na trzeźwo... Nawet bez chlorku amonu (ten dodatek to właśnie przepis od fachowców od płytek). Wrzuć kilka odcinków drutu miedzianego do probówki, dolej 3 ml wody amoniakalnej. Po 5 minutach masz zupełnie intensywnie niebieski roztwór. Przepis na trawienie płytek dostałem właśnie od speców od elktrotechniki, i mnie zastanowiła przyczyna jego działania. Płytki trawi się w kuwecie, na płasko, aby było lepsze napowietrzanie. Acha: drut musi być oczyszczony do metalu, zapewne podobnie jak płytka. Może była lakierowana? pozdrawiam także tpl
<to...@chem.univ.gda.pl> wrote: >Zdecydowanie nie trawi. Eksperyment: 15 ml 2M chlorku amonu + 15 ml >25% amoniaku + około 5cm2 jednouncjowego laminatu. Po trzech godzinach >brak jakiegokolwiek śladu przebiegu reakcji, roztwór jest bezbarwny a >warstwa miedzi nienaruszona. >Nie da się trawić płytek drukowanych "wodą amoniakalną z dodatkiem >chlorku amonu".
>Pozdrawiam, >Paweł
>Zdecydowanie trawi! I na trzeźwo... Nawet bez chlorku amonu (ten dodatek to >właśnie przepis od fachowców od płytek). Wrzuć kilka odcinków drutu >miedzianego do probówki, dolej 3 ml wody amoniakalnej. Po 5 minutach masz >zupełnie intensywnie niebieski roztwór. Przepis na trawienie płytek dostałem >właśnie od speców od elktrotechniki, i mnie zastanowiła przyczyna jego >działania. Płytki trawi się w kuwecie, na płasko, aby było lepsze >napowietrzanie. Acha: drut musi być oczyszczony do metalu, zapewne podobnie >jak płytka. Może była lakierowana? >pozdrawiam także tpl
Nie żartuj! Płytkę wyczyściłem gumką Seno, dokładnie w taki sam sposób, jak wtedy, gdy robię płytki. To po prostu nie działa. Sprawdź zanim napiszesz kolejną niesprawdzoną informację! Być może właśnie odwrotnie, drut nie był oczyszczony i w roztworze pojawiły się jony miedzi powstałe w wyniku rozpuszczenia tlenków. Mogło to doprowadzić do powstania kompleksu, który rzeczywiście trawi miedź, i taki właśnie sposób jest stosowany przemysłowo przy produkcji płytek drukowanych, o tym już pisałem. Ale czynnikiem trawiącym nie jest tlen z powietrza. A woda amoniakalna z chlorkiem amonu nie trawi miedzi! Po prostu zrób eksperyment.
Pozdrawiam, Paweł
PS. Gdybyś był we Wrocławiu, wpadnij do mojego laboratorium na Uniwersytecie Przyrodniczym, zrobimy ten eksperyment wspólnie. Wiem, trochę daleko...
> Nie żartuj! Płytkę wyczyściłem gumką Seno, dokładnie w taki sam > sposób, jak wtedy, gdy robię płytki. To po prostu nie działa. Sprawdź > zanim napiszesz kolejną niesprawdzoną informację! > Być może właśnie odwrotnie, drut nie był oczyszczony i w roztworze > pojawiły się jony miedzi powstałe w wyniku rozpuszczenia tlenków. > Mogło to doprowadzić do powstania kompleksu, który rzeczywiście trawi > miedź, i taki właśnie sposób jest stosowany przemysłowo przy produkcji > płytek drukowanych, o tym już pisałem. Ale czynnikiem trawiącym nie > jest tlen z powietrza. A woda amoniakalna z chlorkiem amonu nie trawi > miedzi! > Po prostu zrób eksperyment. Pozdrawiam, Paweł > PS. Gdybyś był we Wrocławiu, wpadnij do mojego laboratorium na > Uniwersytecie Przyrodniczym, zrobimy ten eksperyment wspólnie. Wiem, > trochę daleko...
Nie żartuj! Nie trawiłem co prawda płytek, bo nie mam do nich dostępu, ale silna korozja miedzi amoniakiem i powietrzem nie ulega wątpliwości. Po poprzednim poście zrobiłem wczoraj eksperyment z drutem nawojowym ze starego tansformatora; 2 cm, fi 2 mm. Z lakierem zdartym nożem (czyli: bez lakieru), w wodzie amoniakalnej. Niebieskie zabarwienie powstaje po ok 2 minutach. Pozostawiłem do rana w probówce; przed chwilą sprawdziłem. Roztwór jest granatowy, prawie nieprzezroczysty - tak bardzo stężony. Trudno mi ocenić ubytek ( błąd, wczoraj trzeba było go zważyć, dziś powtórzę i podam). Ale są wyczuwalne paznokciem wżery (pewnie niedokładnie oczyściłem).
Przypuszczenie o roli pozostałych tlenków, jest w pierwszej chwili logiczne. Ale nie wchodzi w rachubę. Tamten opisywany eksperyment w zamkniętej probóweczce robiłem z handlowym proszkiem miedzi (nie chciało mi się skrobać pilnikiem). Oczywiście trochę utlenionym i szarawym. Aby było ładnie, wstępnie proszek wytrawiłem kwasem solnym (do "różowego błysku"), przemyłem dokładnie wodą, i dopiero wtedy wlewałem wodę amoniakalną. Tak, że mamy dylemat: dlaczego u mnie działa, a u Ciebie nie? Ale ja nie umiem więcej poradzić - piłeczka jest po Twojej stronie. Może wrocławska miedż jest bardziej odporna niż gdańska? Ale nie; w latach 80tych reakcja (co prawda inna reakcja i na inne czynniki) była w naszych miastach podobna...
Ech Dolny Śląsk... To mój ukochany krajoznawczo region; ciągle myślami i planami jestem u Was! Jak rozstrzygniemy dylemat (naprawdę, interesujące dlaczego takie rozbieżności? I pouczające, bo jest ciągle mnóstwo doniesień o trudnościach w odtworzeniu eksperymentów. Chociażby z ową zimną fuzją - złudzenie. Ale mój granatowy roztwór nie jest złudzeniem) - to mam jeszcze jedno kuriozum dotyczące trawienia miedzi. Niskie ukłony Dolnemu Śląskowi! tpl
On Thu, 18 Feb 2010 09:55:14 +0100, "Tomasz Pluciński"
<to...@chem.univ.gda.pl> wrote: >Nie trawiłem co prawda płytek, bo nie mam do nich dostępu,
Nie ma problemu, skrawków płytek Ci u nas dostatek... Mogę trochę podesłac.
Raport z placu boju: po dobie roztwór zrobił się ciemnoniebieski, powierzchnia miedzi straciła jedwabisty połysk (po czyszczeniu gumką ścierną), ale wżerów nie widać. Też nie zważyłem. Powtórzę, ale dopiero w przyszłym tygodniu, teraz muszę przygotować ćwiczenia.
>Tak, że mamy dylemat: dlaczego u mnie działa, a u Ciebie nie? Ale ja nie >umiem więcej poradzić - piłeczka jest po Twojej stronie.
Ano, mamy. Mogę powiedzieć tyle: zlewka 150 ml, ścinek laminatu około 2x3 cm, dokładnie oczyszczony, około 40 ml roztworu zawierającego mniej więcej 5% chlorku amonu i 10% amoniaku. Przykryte szalką Petriego aby był dostęp powietrza.
>Niskie ukłony Dolnemu Śląskowi! tpl
I wzajemnie, ukłony Gdańskowi! W Gdańsku byłem jeszcze za "minionej epoki", teraz pewnie to zupełnie inne miasto.
> Nie ma problemu, skrawk w p ytek Ci u nas dostatek... > Mog troch podes ac.
Dzi ki za hojn propozycj . Ale nie mog przyj daru - wszak to uszczerbek dla kiesy.
> Raport z placu boju: po dobie roztw r zrobi si ciemnoniebieski,
Potwierdzam.
> Te nie zwa y em. Powt rz , ale dopiero w przysz ym tygodniu,
A ja zwa y em. A wi c drut 2,37 g teraz wa y 2,28 g. Ubytek prawie 0,1 g. Czy to du o, czy ma o? Trzeba by przeliczy na jednostk powierzchni, a potem na grubo w eru. Zadanie dla skrupulant w: drut mia d ugo 15,5 cm (zwini ty w spiralk ). Trzeba by do dok adnie OBLICZY grubo (ok 1 mm, a nie 2 jak poprzednio ocenia em), bo to ma du y wp yw na powierzchni . Mo na to zrobi znaj c g sto miedzi. Obliczy powierzchni boczn takiego walca (= powierzchnia prostok ta w rozwini ciu), i przeliczy jak grubo (wysoko ) b dzie mia taki prostopad o cian o masie w eru, czyli 0,1 g. I por wna z grubo ci folii laminatu; jak s dz nie wi cej ni 0,1 mm. Wybaczcie lenistwo charakterystyczne dla starczego wieku oraz przekl tej pory roku - ale nie chce mi si tego czyni . Wtedy oka e si , czy mo e to mie PRAKTYCZNE zastosowanie do trawienia p ytek. Ja taki przepis dosta em, i nie zadawa em sobie trudu sprawdzenia. Poprzesta em na opisanych jak wy ej, testach. Do kompletu - pozosta e dane: szeroka prob wka, po o ona na skos, ok 10 ml 20% wody amoniakalnej. Teoretycznie mo liwe, a praktycznie pewnie mo e by uci liwe (czas i smr d). I mo e takie by oby podsumowanie? Dla porz dku w przysz ym tygodniu sprawdz z wod amoniakaln + NH4Cl
Mo e inny problem, tym razem praktyczny. Dlaczego nie trawi p ytek w najprostszy spos b: rozcie czonym kwasem azotowym? Praktyka pokazuje, e pozostaj zaadsorbowane reszki kwasu lub tlenk w - w laminacie, kt re s do trudne do usuni cia zwyk ym p ukaniem. Po d u szym czasie (rz du paru lat), powoduj one zauwa aln korozj , i nieproporcjonalnie wielkie koszty. A kusz cym problemem by oby takie opanowanie procesu, aby urz dzenie "pada o" w dzie po up ywie terminu gwarancji! To by zdaje si urz dzi o wielu producent w! S dz c po moim telefonie kom rkowym, kt ry drugi raz pada w tydzie po roku od ostatniej naprawy, daje si to raczej uzyska na drodze wpisania tego w pliki programu - ni na drodze chemicznej... W przypadku trawienia wod amoniakaln lotny czynnik wydala si niejako samorzutnie. P ytka powinna by twalsza.
Proces trawienia wod amoniakaln mo e mie do zawi kinetyk . Bo potencja redukuj cy miedzi w miar powstawania produktu maleje, co spowalnia proces. Ale je li mechanizm "cz enkowy" pe ni istotn rol , to zwi kszanie st enia niebieskiego kompleksu, zwi ksza szybko . A cznie? Problem jest do g upawy na pierwszy rzut oka, ale mo na go potraktowa nieco bardziej dok adnie - i mo e nadawa si chyba na temat do wiadczalnej pracy dyplomowej. Oby tylko nie zas u y na "Ignoble"
A jak kapitalnie i zaskakuj co mo na bawi si w demonstracje elektrolizy, Praw Faradaya oraz efekt w towarzysz cych...
A korozja miedzi czterochlorkiem w gla ju innym razem. Aby nie zanudza - na zam wienie.
> Niskie uk ony Dolnemu l skowi! tpl > I wzajemnie, uk ony Gda skowi! > W Gda sku by em jeszcze za "minionej epoki", teraz pewnie to zupe nie > inne miasto.
Krajoznawczo Dolny l sk i Sudety (a mo e raczej: Pog rza Sudeckie) s dla mnie NR 1 w Polsce. Pomorze z Powi lem NR 2. tpl
On Fri, 19 Feb 2010 11:24:23 +0100, Tomasz Pluci ski wrote: >A ja zwa y em. A wi c drut 2,37 g teraz wa y 2,28 g. Ubytek prawie 0,1 g.
Jakies 4% znaczy sie. 2% zmiany srednicy.
>Czy to du o, czy ma o? Trzeba by przeliczy na jednostk powierzchni, a >potem na grubo w eru. Zadanie dla skrupulant w: drut mia d ugo 15,5 cm >(zwini ty w spiralk ). Trzeba by do dok adnie OBLICZY grubo (ok 1 mm, a >nie 2 jak poprzednio ocenia em), bo to ma du y wp yw na powierzchni .
2% ubytku z promienia 0.5mm to 10um. Miedz na plytce ma rzedu 40um, i to sie normalnie trawi w pare minut, powiedzmy ze pol godziny w przemysle moze by bylo akceptowalne. Amator moglby dluzej poczekac .. ale amoniak smierdzi :-)
>Mo e inny problem, tym razem praktyczny. Dlaczego nie trawi p ytek w >najprostszy spos b: rozcie czonym kwasem azotowym?
Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia :-) Otwierasz szafke i pare butli kwasu tam widzisz. Ja sie zastanawiam gdzie moge butle kwasu kupic .. gdzies na drugim koncu miasta, a FeCl3 czy B327 w kazdym elektronicznym. Trudnosci/koszt transportu, bezpieczenstwo, opary. W przemysle jeszcze utylizacja, zapewnienie stabilnosci procesu, regeneracja, koszta.
A gdzies tam w srodku jeszcze takie rzeczy jak precyzja trawienia, podtrawianie - no i wszystkie roztwory gazujace potrafia uszkodzic warstwe maskujaca.
>A kusz cym problemem by oby takie opanowanie procesu, aby urz dzenie >"pada o" w dzie po up ywie terminu gwarancji! To by zdaje si urz dzi o >wielu producent w!
To sie teraz cyna zalatwia. Nie bez powodu zakazali olowiu :-)
On Fri, 19 Feb 2010 11:24:23 +0100, "Tomasz Pluciński"
<to...@chem.univ.gda.pl> wrote: >> Nie ma problemu, skrawków płytek Ci u nas dostatek... >> Mogę trochę podesłac. >Dzięki za hojną propozycję. Ale nie mogę przyjąć daru - wszak to uszczerbek >dla kiesy.
Uszczerbek zerowy. Po kątach wala się mnóstwo ścinków.
Raport z placu boju: po dwóch dobach wytrawione zoastało około 5% powierzchni laminatu.
>> Też nie zważyłem. Powtórzę, ale dopiero w przyszłym tygodniu, >A ja zważyłem. A więc drut 2,37 g teraz waży 2,28 g. Ubytek prawie 0,1 g. >Czy to dużo, czy mało? Trzeba by przeliczyć na jednostkę powierzchni, a >potem na grubość wżeru. Zadanie dla skrupulantów: drut miał długość 15,5 cm >(zwinięty w spiralkę). Trzeba by dość dokładnie OBLICZYĆ grubość (ok 1 mm, a >nie 2 jak poprzednio oceniałem), bo to ma duży wpływ na powierzchnię. Można >to zrobić znając gęstość miedzi. Obliczyć powierzchnię boczną takiego walca >(= powierzchnia prostokąta w rozwinięciu), i przeliczyć jaką grubość >(wysokość) będzie miał taki prostopadłościan o masie wżeru, czyli 0,1 g. I >porównać z grubością folii laminatu; jak sądzę nie więcej niż 0,1 mm.
Laminat jednouncjowy to uncja miedzi na stopie kwadratowej laminatu. No dobrze, 35 um.
>Wybaczcie lenistwo charakterystyczne dla starczego wieku oraz przeklętej >pory roku - ale nie chce mi się tego czynić. Wtedy okaże się, czy może to >mieć PRAKTYCZNE zastosowanie do trawienia płytek. >Ja taki przepis dostałem, i nie zadawałem sobie trudu sprawdzenia. >Poprzestałem na opisanych jak wyżej, testach. Do kompletu - pozostałe dane: >szeroka probówka, położona na skos, ok 10 ml 20% wody amoniakalnej. >Teoretycznie możliwe, a praktycznie pewnie może być uciążliwe (czas i >smród).
Zrobiłem następujące doświadczenie: probówka z wodą amoniakalną 25%, drut 1.5mm2 (typowy instalacyjny) wyczyszczony drobnym papierem ściernym. Po 20 minutach bardzo jasny błękitny kolor. Cóż takiego jest w Gdańsku, że to idzie szybciej?